Saturday, 2 June 2018

Wreszcie coś nowego na tym nudnym portugalskim rynku. Fernão Pó 3 2015, 16/20


Cena 3 EUR w naszej "Biedronce".

Blend 3 winogron: Touriga Nacional, Merlot, Tannat.

Po raz pierwszy spotkałem i piłem portugalski Tannat, jakże podobny, ale i odmienny od tych które próbowaliśmy będąc w Urugwaju.

Portugalskie wydanie jest tak samo mocno przyprawowe, pachnie leśnymi jagodami, jest mocne: 13,5% alkoholu i tak samo jest kapitalnym winem gastronomicznym.
Ale jednocześnie jest łagodne, miłe na języku i nie za długie.

Generalnie wielkie brawa dla producenta! Na zatwardziałym i z klapkami na oczach portugalskim rynku winnym, to nie lada nowość. Oby takich prób było więcej.

Tuesday, 1 May 2018

Izadi El Regalo 2014, wino, które serwowano gościom na koronacji Felipe V, 18/20.




Baskijska część regionu Rioja, Alavessa.
100% Tempranillo.
Cena 19 EUR.

Nos> bardzo skomplikowane, dojrzałe owoce plus kompot i wędzonka.
Usta: suche, delegackie, wyważone, długie, gęste.

Wino serwowano gościom w pałacu Palacio Real w Madrycie podczas koronacji obecnego króla Hiszpanii Felipe V.


Sunday, 15 April 2018

Quinta da Alempassa Reserva 2011, 17/20.


Kolor: aksamitny ciemno czerwony.
Nos: Owoce eleganckie, troche miety, lekko metaliczne
Usta: nie za dlugie, nie za krotkie idealne, lekko geste, srednie "corpo".

Fantastyczne.
Cena 11 EUR.

Do ryby encheréu.




Wednesday, 11 April 2018

Fafide 2016. 17/20. Wspaniałe białe z Douro.


Nos: pięknie intensywny, minerały znad morza i owoce cytrusowe.

Usta: świetnie zbalansowana długość, lepkość i świeżość. Idealne do konsumpcji zarówno owoców morza i ryb jak i kuchni orientalnej.


Restauracja Mariazinha, do ryby robalo.
(druga butelka zakupiona w restauracji czeka w lodówce).
Cena 6,5 EUR.

Thursday, 22 March 2018

Ribeiro Santo Encruzado 2016, 17/20.




Marzec 2018, rybny lunch w słoneczny ale bardzo chłodny czwartek.

Białe wina z regionu Dão zawsze mnie pozytywnie zaskakują.

Gatunek winogron Encruzado, z którego słynie ten region,  to legenda w Portugalii. Droższe wina to 100% Encruzado. W większości wychodzi to genialnie: nos jest odświeżający, morsko/trawiasty, w ustach na początku czuje się młodość i świeżość (co świetnie synchronizuje się z rybą), chwilę później wino "odkaża" usta po spożywanej rybie z grilla. Następnie wino nade ustom lepkości i gęstości jakby przygotowując je na kolejną porcję wspaniałej grillowanej ryby lub owoców morza.

Encruzado to magia w białych portugalskich winach, szczególnie zimą i jesienią, to lepszy kompan ryb niż vinho verde.



Thursday, 1 February 2018

Wina w samolocie (cześć kolejna), czyli cudowne doznania.


Trzeba przyznać, że sommelier, który przygotowuje listę win na pokładzie Qatar Airways jest profesjonalistą. Wina zawsze są doskonałe, pięknie serwowane, podawane w dobrej temperaturze i umiejętnie komponują się z menu.

Niestety dosyć znacznie odstaje to od jakości win serwowanych w większości lounges na lotniskach, gdzie podawane są wina najwyżej średniej jakości.


Oto więc kilka win próbowanych ostatnio na pokładzie Qatar airways.











Chablis Premier Cru 2015, 18/20.
Francja.

100% Chardonnay.
Fermentacja, a potem  9 miesięcy w kontakcie z osadem drożdżowym.

Kolor: jasna słomka, nuty złociste.
Nos: kwiaty, orzechy.
Usta: najpierw mineralne, dobra kwaskowatość i potem owoce i kwiaty.










Leyda Single Vineyard Garuma 2016, 20/20 !!!!!!
Chile.


Wino od producenta z doliny Leyda, nieco na południe od Santiago, region nadmorski. Winnice położone są tylko 12 km od oceanu.

Kolor: jasno żółty i zielonkawy.
Nos: super, super intensywny: agrest, przyprawy, jabłka.
Usta: mineralne i warzywne, przyprawowe, gęste, długie, kruche.


Gdyby jakieś wino mogło służyć jako uniwersalny wzorzec Sauvignon Blanc, to byłoby to wino.






Leone D´Almeirta 2016, 16/20
Włochy, Sycylia.



Blend winogron Catarratto, Sauvignon Blanc, Gewurztraminer i Pinot Bianco.

Kolor: złocisty
Nos: zielone jabłka, minerały, tropikalne owoce.
Usta: bardzo odświeżające, kruche, krótkie.







Château Haut Condissas 2010, 20/20 !!!!!!
Bordeaux, Francja.


Winogrona Medoc.
Wino zdobywało wszystkie największe wyróżnienie i nagrody u Jamesa Sucklinga, przez Wine Spectator, Roberta Parkera i Jancis Robinson.
Blend Merlot, Petit Verdot, Cabernet Sauvignon i Franc.


Kolor: piękna aksamitna czerwień
Nos: porzeczka, wiśnia, śliwa, wanilia, wszystko pięknie ułożone.
Nos: wino z klasą, ultra eleganckie, do picia osobno i do posiłku. Nie za długie.










Hollick Shiraz 2015, 17/20.
Południowa Australia.


Kolor: Bardzo ciemny czerwony.
Nos: piękne owoce 
Usta: mocno owocowe z nutami wanilii, dobra - ostra kwaskowatość nadaje temu wina życia.











Conundrum 2015, 19/20.

California, USA.
Winogrona: Petit Syrah i Zinfandel.
Wino łatwe w ocenie i analizie, które musi się każdemu się spodobać. Wino do picia osobno i trudne do sparowania z posiłkiem.

Kolor: ciemna czerwień.
Nos: wszystkie zapachy beczkowe, waniliowe, przyprawowe, kompotowe, czekoladowe które można sobie wymarzyć. Magia. Oboje prześcigaliśmy się w dzieleniu się niekończącymi się wrażeniami olfakorycznymi. 
Usta: gęste, mocne, skoncentrowane.
Dlaczego nie 20/20? Może za dużo było tych wrażeń i nie można powstrzymać myśli, że nie jest to zwykły sok z winogron, a przy produkcji było sporo manipulacji.





















Tuesday, 30 January 2018

Dwa wietnamczyki...

Dwa wietnamskie wina próbowane w lounge na lotnisku w Hanoi (PS. Wietnam, a szczególnie wietnamska kuchnia i street food okazały się być wspaniałe i dużo lepsze od kuchni tajskiej). Tradycja produkcji wina wytrawnego w Wietnamie w pochodzi z zeszłego wieku i została tutaj przez Francuzów (Wietnam był francuską kolonią).


Vang Dalat Excellence, 10/20.

Kolor: jasny czerwony.
Nos: lekko owocowy, raczej nieprzyjemny.
Usta: wino lekkie, świeże, niesmaczne, chemiczne i raczej niepijalne.
Szkoda wątroby.







Chateau Dalat 2015, 13/20.

Winogrona Chardonnay, 12,5%.
Kolor: zgaszony słomkowy
Nos: lekko owocowy może mineralny, raczej nieprzyjemny.
Usta: wino niesmaczne, ale pijalne.


Tuesday, 16 January 2018

Vivino 4.4. Dona Maria Grande Reserva 2011, 19/20. Portugalski Top.







Otworzyć godzinę wcześniej.
blend winogron Alicante Bouschet, Touriga Nacional, Petit Verdot, Syrah.
Cena butelki 19 EUR. 
Wybrane na najlepsze wino czerwone 2016 roku w konkursie Essencia do Vinho.

Nos: czyste owoce i kompot owocowy, lekkie przyprawy.
Usta: okrągłe, owocowe, stonowane. Genialne.
Eleganckie. Nie za długie i nie za krótkie.

PS. Mój profil na Vivino: Romeu Romeuu. Zapraszam.


















Thursday, 11 January 2018

Freixo Reserva 2014, 17/20.


Freixo Reserva 2014.

Kolor: bardzo ciemna wiśnia z nutami fioletu, nieprzeźroczyste.
Nos: mocno skoncentrowane owoce, kompot, troszkę słodycz.
Usta: eleganckie, długie, lepkie ale jednocześnie odświeżające. 

Idealne wino posiłkowe i do picia osobno.
12 miesięcy w beczkach.
Cena butelki 19 EUR.

Tuesday, 9 January 2018

Poświąteczne czyszczenie lodówki, czyli różnie i dobrze i źle.


Colecção Privada Roxo 15/20
José Maria da Fonseca.
Kiedy około 10 lat temu wino to wypuszczono na rynek, był to wielki sukces (tutaj nasz opis tego wina z 2008 roku). Niestety z sukcesu zostało niewiele: cena znacznie wzrosła, kolor wypłowiał, przepiękny nos został, ale smak.....cóż komercja, komercja, komercja. Wino poprawne.




Passagem Grande Reserva 2009, 18/20

Genialne czerwone z regionu Douro.






Altas Quintas Colheita Tinto 2010, 18/20.

Fantastyczne czerwone z regionu Alentejo.






Monte da Ravasqueira Vinha Das Romãs 2014, 18/20.

Cena 13 EUR. Kupaż Syrah i Touriga Franca i National.






Altas Quintas Reserva 2007, 15/20.

Wino minęlo już zdecydowanie swój najlepszy moment. 

Monday, 1 January 2018

"Pomarańczowe" przywitanie 2018 roku. Najlepsze portugalskie białe 2016 roku. Alves de Sousa 2006, 18/20



Wybrane w konkursie Essência do Vinho 2016 jako najlepsze białe 2016 roku.

Alves de Sousa Pessoal z Douro. Kupaż 10 różnych winogron z Douro.

Cena butelki 19 EUR.

Rocznik 2006.

1 rok w beczce, potem 9 lat w butelce.


Kolor: pomarańczowy przypominający Moscatel.
Nos: otwiera się, miodowe,
Usta: lekko słodkawe, mocny alkohol nominalnie 14,5% ale naprawdę więcej, miodowe, przyprawy, owoce, bardzo skomplikowane. Długie i lepkie.



Thursday, 28 December 2017

Podsumowanie kulinarno-podróżnicze 2017 roku (część I podróże)



Odwiedzone miejsca:

Jerozolima
Rzym
Ibiza
Nowa Zelandia
Cinque Terre, Włochy
Lizbona 
Alpy Włoskie
Hiszpania (Toro, Rueda i Walencja)
Chiny
Azory
Alentejo
Hiszpania (Aragon i Galicja)
Korea Południowa
Japonia (Osaka)
Sofia (Bułgaria)
Madryt
Malta i Gozo





1. Najpiękniejsza plaża:

Agnieszka:

Plaża z pomarańczowym piaskiem na Malcie w listopadzie kompletnie pusta.


Prawie, że nie używana przez Koreańczyków szeroka i długa plaża w Busanie / Korea.




Maciek:

Platia de Comte, Ibiza. Kompletnie opustoszałe i piękne plaże na Ibizie w lutym.




2. Miejsce/miasto robiące największe wrażenie:


Agnieszka:

chyba znowu Seoul, Korea - gigantyczna, tętniąca życiem, modą, technologią, muzyką dalekowschodnia metropolia.



Maciek:

Rybacy nad rzeką Li w chińskim interiorze. Od zawsze moim marzeniem było odwiedzenie tego regionu Chin.




Bułgaria, Rylski Monastyr.
Poranna cisza. Jesienne kolory lasów, a szczyty okryte już śniegiem.
Zaczęliśmy nasze zwiedzanie monastyru dość wcześnie rano, jeszcze przed przyjazdem turystycznych grup wycieczkowych, także przez spory czas mieliśmy monastyr całkowicie pusty i prawie wyłącznie dla siebie.






3. Największe wyzwanie:

Agnieszka i Maciek:

bez najmniejszych wątpliwości wspinaczka na szczyt Roy w Nowej Zelandii (wysokość 1572 m. npm., trasa 16 km.).




4. Najwspanialszy relaks:

Agnieszka:

Kilka dni w tradycyjnym starym domu w hiszpańskiej Galicji. Wszyscy szczęśliwi i znaleźli coś dla siebie - moja siostrzenica - cały pokój lalek Barbie, szwagier - wielką kolekcję płyt jazzowych, moja siostra - atmosferę starego domu jak z hiszpańskich horrorów (skrzypiące podłogi, nie wiadomo dokąd prowadzące pozamykane drzwi i dziwne zakamarki), ja - wielką, fantastycznie wyposażoną rustykalną kuchnię, a Maciej - piękny ogród w którym przesiadywał i popijał Albarino.
Lago d'Iseo - długi weekend jeżdżenia na rowerach, pieszych wędrówek i objadania się włoskimi specjałami.



Maciek:

Herdade do Gizo, Alentejo, Portugalia. Totalny spokój, cisza, niebo usiane gwiazdami i 40C upał. Nic dziwnego, że alentejanos (mieszkańcy tego portugalskiego regionu) słyną z powolności.






Region Rueda Hiszpania, hotel i spa Castilla Termal Balneario de Olmedo.






5. Największe rozczarowanie:

Agnieszka:

Nowa Zelandia. Leci się chyba w sumie z 24 godziny na drugi koniec świata, żeby zobaczyć - fiordy jak w Norwegii (albo gorsze), gejzery -  żart w porównaniu z islandzkimi, góry i jeziora - ładne, ale w Szwajcarii są podobne i z ładniejszymi wioskami. Nawet Auckland w jakiś sposób (mimo wielokulturowej populacji) tchnie zaściankowością. Tamtejsze kobiety o słowach: moda, makijaż i fryzjer chyba nigdy nie słyszały. Ludzie chodzą głównie w dresach i klapkach. Może przesadzam (bo było też kilka rzeczy na plus), ale generalnie spodziewałam się czegoś więcej...

(powyżej: południowa wyspa, Nowa Zelandia).


Maciek:
Nowa Zelandia jako całość, a szczególnie stolica Auckland, a szczególnie tamtejszy rybny rynek (jak na kraj położony na skraju największego oceanu na świecie, kilka stoisk i stosunkowo niewielki wybór zaskoczył mnie).  Wyobrażałem sobie, że Nowa Zelandia to kraj znacznie ciekawszy.

(powyżej: port jachtowy w Auckland).



Chiny, Pekin: plac Tienanmen i Zakazane Miasto. Plac jest po prostu koszmarny: wielki, pusty, otoczony kilkoma socrealistycznymi budynkami w koszmarnym kolorze i stylu. Zakazane Miasto jest za duże, za bardzo zatłoczone, bez charakteru. Zwiedzając Zakazane Miasto mijamy niekończące się i identyczne pałacowe budynki pozbawione charakteru.
Poniżej: widok na Zakazane Misato z Parku Jingshan.






6. Największe “odkrycie” turystyczne w Portugalii:

Agnieszka:

Nie za wiele w tym roku po niej jeździliśmy.

Maciek:

Przepięknie odnowiona stacja kolejowa w Vilar Formoso na granicy z Hiszpanią z restauracją.




7. Gdzie bym najbardziej i najszybciej chciała/chciał ponownie wrócić:

Agnieszka:
Chyba jestem nudna - po raz trzeci do Korei. Mam taką obsesję na punkcie tego kraju, że oglądam koreańskie sangeuk (seriale historyczne), słucham k-popu, wklepuję w siebie tylko koreańskie kosmetyki, nauczyłam się ich alfabetu i kilku zdań po koreańsku.



Maciek:
Korea (poniżej: las bambusowy niedaleko miasta Gwangju).
Japonia (poniżej: Osaka, Namba Parks).





8. Gdzie najedliśmy się nieco strachu:

Agnieszka:

W Nowej Zelandii napadła na mnie foka. Nigdy nie sądziłam, że coś tak zwalistego może być tak szybkie. Nowa Zelandia, wyspa południowa.


(powyżej: kolonia dzikich fok i pingwinów - półwysep Katiki)


Nie czułam się też komfortowo na Wzgórzu Świątynnym w Jerozolimie. Szkoda, że nie można wejść do środka świątyni (podczas naszej poprzedniej wizyty w Izraelu można było bez problemu wchodzić do środka).



Maciek:

W tym roku bez strachu. Wszystko przebiegło bardzo dobrze.


9. Najbardziej niesamowity zabytek:

Agnieszka:
Bazylika Grobu Świętego w Jerozolimie. Przeczytałam o niej całą książkę. Liczba zakamarków, historia, podziały i waśnie między odłamami chrześcijaństwa pobudzają wyobraźnię. To był nasz drugi już w życiu pobyt w Izraelu.





Zachwyciły mnie jeszcze dwa jerozolimskie kościoły - swoją nastrojowością i wiszącą w powietrzu tajemnicą - Kościół Grobu NMP i ormiańska Katedra Św. Jakuba.



Maciek:

Hiszpania: odwiedzany po raz kolejny, ale ciągle dla mnie niesamowity zamek w Medina Del Campo.



Osaka, Japonia – świątynia Shitennō-ji (na liście UNESCO) z pięciostopniową czerwoną pagodą.



Świątynia Nieba w Pekinie / pawilon Modlitwy o Urodzaj.



10. Najbardziej interesujące muzeum:

Agnieszka:
Madryt: Muzeum Thyssen-Bornemisza piękne i puste w grudniu.  Poniżej: przed obrazem Caravaggio "Święta Katarzyna z Aleksandrii".



Maciek:
Muzeum Watykańskie, które odwiedziliśmy po raz pierwszy w życiu.



Bardzo ciekawe było muzeum Archeologii w Sofii. Ja byłem zachwycony ilością i pięknem zabytkowych ikon. Poniżej: nagrobna złota maska. V wiek przed naszą erą.





11. Co mnie najbardziej zdziwiło:

Agnieszka:
Bezpłciowość Nowej Zelandii.

Socrealisty wygląd dużych części Pekinu i makabrycznie wyprane mózgi ludzi. Dodatkowo niezmiennie od wieków czują się pępkiem świata.

Jaka jest totalna przepaść między histerią mediów na temat Korei Północnej, a spokojem południowych Koreańczyków. Byliśmy tam w czasie, gdy w/g mediów i wiadomości z 15 razy miała wybuchnąć wojna atomowa.



Maciek:
Centrum Sofii (Bułgaria) - miasto nie posiada starówki!  






12. Najbardziej bezpieczne i niebezpieczne miejsce w podróżach:

Agnieszka:
Totalne bezpieczeństwo w całej Korei, Japonii, Chinach i Nowej Zelandii.
W Europie Zachodniej dzisiaj chyba nigdzie nie można się czuć całkowicie bezpiecznie.

Maciek:
Najbardziej bezpieczne: Korea, Japonia i Nowa Zelandia.
Najbardziej niebezpieczne: Rzym i nieprzyjemne szczegółowe kontrole przy wejściu do wszystkich kościołów.





12.  Największe zaskoczenie - coś na co nie byliśmy przygotowani:

Agnieszka:

Hiszpański ferwor religijny w Walencji całej niemal populacji miasta. Święto Maryi Dziewicy w Walencji.


Lago d'Iseo - włoska mało znana przez nas perełka, gdzie można cudownie wypocząć.




Maciek:

Jak piękny i spokojny jest interior wyspy Ibiza po sezonie.



Jak pięknie jest na wyspie São Miguel (Azory) w maju podczas Zielonych Świątek. Poniżej: dywany z kwiatów tuż przed procesją.





Na minus: jak daleko jest z Europy do Nowej Zelandii.




13. Najpiękniejsze krajobrazy: 

Agnieszka:
Cinque Terre Włochy - skaliste wybrzeża "porośnięte" kolorowymi domkami.



Okolice Lago d'Iseo w północnych Włoszech



Maciek:
Przełomy rzek Li i Yangshuo w chińskim interiorze. Region Guilin, stożkowate porośnięte tropikalną roślinnością góry jak ze starych chińskich obrazów.


Rejs statkiem przez fjord Milford Sound – Nowa Zelandia - Wyspa Południowa.





14. Najbardziej oryginalny/najfajniejszy nocleg:

Agnieszka:
Hotel Fraser w Szanghaju - tak przemyślanego pokoju, z komfortowymi rozwiązaniami dla klienta na każdym kroku jeszcze nie spotkałam.

Widok z okna hotelu Fraser.


Maciek:
Nocleg w buddyjskiej świątyni w Korei (to już po raz drugi w Korei i po raz trzeci w życiu)



Nocleg w oryginalnym tradycyjnym domu koreańskim (też po raz drugi i w tym samym miejscu) w małej wioseczce niedaleko miasta Damyang.




Fantastycznie położony z niesamowitym widokiem na Chiado hotel Pestana CR7 w Lizbonie.


Spanie podczas najdłuższego komercyjnego lotu na świecie liniami Qatar. Jak wcale nie męczący może być 17,5 godzinny lot (przeżyliśmy najdłuższy komercyjny lot na świecie z Doha do Auckland).






15. Miejsce, gdzie mnie nie ciągnie z powrotem:

Agnieszka:
Nowa Zelandia

Maciek:
Raczej już tam nie pojadę: Francja, Benelux, Niemcy. 





16. Najbardziej nieprzyjemne wydarzenie:

Agnieszka:
Skręciłam sobie nogę po 20 km łażenia pieszo po Madrycie.

Maciek:
Opóźnienia samolotów w  Pekinie i nasze problemy z dostaniem się do Szanghaju.
Na szczęście w tym roku bez innych wpadek.





17.  Największe nadal niezrealizowane podróżnicze marzenie:

Agnieszka:
Chyba te same co w zeszłym roku, bo żadnego nie zrealizowałam - Wyspy Pacyfiku, Zachodnia Kanada i Alaska, Australia. Może jeszcze Chile i Butan ... Albo te karaibskie wyspy, na których jeszcze nie byliśmy.

Maciek:
Na szczęści doszły mi nowe marzenia: Rejs do Murmańska.  Kilkudniowy rejs po rzece.





18. Najpiękniejsze zachody i wschody słońca oglądane w tym roku:

Agnieszka:


Zachód słońca: Cinque Terre, Włochy i nad rzeką w sercu Saragossy w Hiszpanii.





Na wschody nie wstaję, więc widuję je tylko post factum na Maćka zdjęciach.


Maciek:

Wschód słońca – nas rzeką Tybr w Rzymie.


Zachód słońca w Szanghaju.



Zachód słońca z katedrą Aleksandra Newskiego w Sofii na pierwszym planie.





Poprzednie podsumowanie kulinarno-podróżnicze 2016 roku (część I podróże) znajdziecie tutaj: link.